Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobre przykłady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobre przykłady. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 marca 2013

Kwartalnik o ekonomii społecznej

Kwartalnik "Praca zamiast zasiłku" dostępny będzie również w wersji elektronicznej
pod adresem: www.gazeta.modrzew.pl
Stowarzyszenie na rzecz Integracji Społecznej "Modrzew" wydaje kwartalnik poświęcony ekonomii społecznej "Praca zamiast zasiłku", którego pierwszy numer ukazał się w marcu  2013r. Promocja ekonomii społecznej i zatrudnienia w sektorze to część działań Lubelsko-Bialskiego Ośrodka Wsparcia Ekonomii Społecznej, który ruszył w styczniu 2013r.

Lubelsko-Bialski OWES


"Modrzew" prowadzi OWES od stycznia 2010 roku, koncentrując się przede wszystkim na pracy w ramach powiatu świdnickiego. Lubelsko-Bialski OWES wsparciem obejmuje całość subregionu, to jest powiaty:

  • bialski,
    źródło: opracowanie własne RCES w Lublinie
  • parczewski,
  • włodawski,
  • łęczyński,
  • lubelski,
  • świdnicki, 
  • kraśnicki, 
  • Miasto Lublin, 
  • Miasto Biała Podlaska

O czym w kwartalniku?

W pierwszym numerze kwartalnika przeczytasz o networkingu w biznesie społecznym, o leczniczych właściwościach rumianku w przypadłościach związanych z brakiem pracy (rzecz o Krainie Rumianku i Wiejskim SPA w Hołownie na Polesiu Lubelskim), o nowej formie pomocy finansowej dla wybitnie uzdolnionych dzieci i młodzieży z powiatu świdnickiego (Odlotowy Fundusz Stypendialny), o ZAZ Misericordia z Lublina, o fundraisingu w organizacjach pozarządowych, zastanowimy się również, czy praca w sektorze ekonomii społecznej to mi czy rzeczywistość. 

Bardzo się cieszymy, że doczekaliśmy się lubelskiego wydania JAKa i nowej przestrzeni do wymiany informacji na temat lubelskich podmiotów ekonomii społecznej. Zachęcamy do lektury!


wtorek, 26 marca 2013

Permakultura a kapitał społeczny, czyli Permakulturowy Sezon II w MOS w Łodzi

O permakulturowym ogrodzie komunalnym, tworzonym przez wychowanków i wychowanki Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii* w Łodzi, pisaliśmy przy okazji rozstrzygnięcia Konkursu na Najlepsze Partnerstwo Społeczno-Prywatne 2012. Projekt pt. "Partnerstwo na rzecz powstania ogrodu komunalnego na zasadach permakultury dla społeczności lokalnej Osiedla im. Montwiłła Mireckiego w Łodzi finansowany jest przez PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna Spółka Akcyjna i jest wyjątkowym na skalę kraju przykładem społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR).

Co jest wyjątkowego w tym projekcie?

Po pierwsze, projekt to wyjątkowa forma aktywizacji mieszkańców i mieszkanek MOS w połączeniu ze społecznością lokalną. Po drugie, ekologiczna, pemakulturowa produkcja żywności i niezwykła możliwość edukacji zarówno wychowanków i wychowanek ośrodka, jak i społeczności lokalnej. Po trzecie - zagospodarowanie energii i potencjału społeczności lokalnej w oparciu o nieużytkowane powierzchnie na terenie miasta, a więc istniejące, ogólnie dostępne zasoby. I wreszcie współpraca partnerska, która przyniosła bardzo konkretne efekty.

Dlaczego piszemy o tym teraz? 

Bo jest szansa na kontynuację, w której to właśnie Ty możesz pomóc. Na stronie PolakPotrafi.pl zbierane są środki - projekt zostanie ufundowany, jeśli do 22.00 15 kwietnia 2013r. otrzyma co najmniej 6652 zł wsparcia. Wystarczy wejść na http://polakpotrafi.pl/projekt/permakulturowa-regeneracja-mos-w-lodzi i wesprzeć inicjatywę. I zarazić ideą innych! Warto, bo to nie "tylko" dobroczynność, to realna inwestycja w kapitał społeczny!




*Młodzieżowe Ośrodki Socjoterapii przeznaczone są dla dzieci i młodzieży, które z powodu zaburzeń rozwojowych, trudności w uczeniu się i zaburzeń w funkcjonowaniu społecznym są zagrożone niedostosowaniem społecznym i wymagają stosowania specjalnej organizacji nauki, metod pracy, wychowania i socjoterapii. Niestety, system funkcjonujący w Polsce, pozostawia osoby opuszczające MOS bez wsparcia i opieki niezbędnej do późniejszego samodzielnego radzenia sobie wychowanków i wychowanek. Stąd ogromna rola zaangażowania i wsparcia organizacji takich jak Stowarzyszenie Profilaktyki i Resocjalizacji ADREM. Innym pomysłem jest budowa podmiotu ekonomii społecznej - Hostelu Nota Bene, który zatrudniać będzie wychowanków i wychowanki MOS w Łodzi, dając im szansę na wejście na rynek pracy.


JAK robić biznes społeczny #4




W Regionalnym Centrum Ekonomii Społecznej w Lublinie do odebrania kolejny numer pisma poświęconego przedsiębiorczości społecznej "JAK robić biznes społeczny". A w nim - jak zawsze - kilka inspirujących przykładów podmiotów ekonomii społecznej, raport o stanie spółdzielczości socjalnej "Czego nam brakuje". Szymon Surmacz odpowiada również na pytanie, skąd się biorą pieniądze - o dziwo nie "z Unii Europejskiej!"... i wiele więcej, między innymi przewodnik po wizytach studyjnych jako formie wsparcia nowych biznesów społecznych.

W JAKu również polecane książki i publikacje, między innymi r/EScyclinc. Niezbędnik Ekonomii Społecznej, którego elementów jest film rEScyklinc. Każdy może się odnaleźć:



Serdecznie zapraszamy do czytania JAK-a w wersji papierowej i na stronie biznespoleczny.pl.
Chętnie się również JAKiem podzielimy!

piątek, 1 marca 2013

Nagroda Super Samorząd dla inicjatyw z Lublina i Zamościa!

Wiemy już, że lubelska inicjatywa, o której pisaliśmy wczoraj, została nagrodzona tytułem "Super Samorząd". To jednak nie jedyne nagrodzone przedsięwzięcie z Lubelszczyzny.

Marta Kurowska (Rada Dzielnicy Wieniawa) oraz Tymoteusz Dębski (Nieformalna Grupa Plac Zabaw Generała Sowińskiego) z rodziną
źródło: https://www.facebook.com/ngoLublin


Nagroda powędrowała również do Zamościa, gdzie stowarzyszenie "Projekt-Europa" uruchomiło i prowadzi zamojską odsłonę serwisu Naprawmyto.pl. Jak czytamy w sylwetkach nominowanych do nagrody w serwisie Masz głos, masz wybór, "robi to w oficjalnym porozumieniu z władzami miasta i we współpracy z licznymi instytucjami. W działania włączyły się lokalne służby, które odpowiadają na zgłoszenia i są w stałym kontakcie ze Stowarzyszeniem. (...) Włożono bardzo dużo wysiłku w dopasowanie narzędzia Naprawmyto.pl do potrzeb miasta i zadbano o zbudowanie szerokiej bazy instytucji powiadamianych o alertach zgłaszanych w serwisie".

Z kolei Fundacja Wolności z Lublina otrzymała wyróżnienie za monitoring funduszu korkowego. 

Zespół Regionalnego Centrum Ekonomii Społecznej w Lublinie najmocniej gratuluje nagród i wyróżnienia!


czwartek, 28 lutego 2013

Trzymamy kciuki za Plac Zabaw Generała Sowińskiego!


1 marca w Pałacu Prezydenckim poznamy laureatów Nagrody Super Samorząd 2012

Przedstawiamy jedną z nominowanych inicjatyw: Plac Zabaw Generała Sowińskiego, wspólne przedsięwzięcie Nieformalnej Grupy Plac Zabaw Generała Sowińskiego i Rady Dzielnicy Wieniawa w Lublinie. 

fot. Tymoteusz Dębski, Nieformalna Grupa Plac Zabaw Generała Sowińskiego

Jak zwykły plac zabaw stał się
Placem Zabaw Generała Sowińskiego

Plac zabaw przy ulicy Sowińskiego w Lublinie to plac jakich w Polsce tysiące. Zbudowany w latach pięćdziesiątych i od tamtej pory trwający w niezmienionym kształcie. Nieśmiertelne drabinki są wprawdzie od czasu do czasu pociągnięte pędzlem, ale jeszcze częściej demontowane, bo nie spełniają już swojej funkcji. Przebywanie tam nie sprawia już przyjemności ani dzieciakom, ani ich rodzicom, ani pozostałym mieszkańcom. A może w okolicy nie ma dzieci? Wręcz przeciwnie, w jego najbliższym sąsiedztwie zlokalizowane są aż trzy przedszkola! Jak na dzielnicę z lat pięćdziesiątych przystało, mieszka tu również spore grono seniorów. A jednak spory teren placu zabaw stoi pusty. Plac, na którym codziennie przebywali nasi dziadkowie, rodzice, i wreszcie my, przestał być miejscem integracji i umacniania więzi społecznych. Przez swoje zaniedbanie i niedostosowanie do realnych potrzeb stał się tak naprawdę miejscem destruktywnie oddziałującym na naszą społeczność – mówi Tymoteusz Dębski, jeden z inicjatorów starań o jego rewitalizację. Wraz z innymi rodzicami, Krzysztofem Gałczyńskim i Marcinem Pis, którzy wraz z dziećmi chcieliby znowu z niego korzystać, postanowili zawalczyć o wspólną przestrzeń. Tak trafili na zorganizowane przez Urząd Miasta Lublin i Radę DzielnicyWieniawa konsultacje społeczne dotyczące wydatkowania rezerwy celowej budżetumiasta na rok 2012. I choć w 2012 „wygrały” inne potrzeby mieszkańców tej rozległej dzielnicy, temat placu zabaw został przez radnych podchwycony.

Wziąć sprawy w swoje ręce...

Kiedy na konsultacjach pojawiła się grupa mieszkańców z plikiem podpisów pod wnioskiem, żeby zagospodarować plac zabaw przy ulicy Sowińskiego, było to dla nas duże zaskoczenie. Na szczęście udało nam się szybko znaleźć sposób, żeby zagospodarować energię mieszkańców Piotr Choroś, odpowiedzialny w Urzędzie Miasta za kontakty z organizacjami pozarządowymi, wskazał nam akcję „Masz głos,masz wybór”, do której zgłosiliśmy nasz pomysł jako Rada Dzielnicy i nieformalna grupa mieszkańców – mówi Marta Kurowska, radna dzielnicy Wieniawa. W ten sposób w ramach akcji rozpoczęto realizację zadania „Wspólna przestrzeń”, którą najlepiej podsumowuje hasło: „Przestrzeń wokół ciebie nie musi być brzydka. Razem z sąsiadami możesz ją zmienić – wystarczy, że weźmiesz sprawy w swoje ręce”.

Członkowie Nieformalnej Grupy Plac Zabaw Generała Sowińskiego
podczas konsultacji społecznych Rady Dzielnicy Wieniawa, 21 marca 2012r.
źródło: www.facebook.com/ngoLublin

... i działać!

Od tego momentu rozpoczęła się praca. Jeszcze w marcu 2012 odbyła się wizja lokalna terenu placu, w której brali udział przedstawiciele rady dzielnicy, administracji terenu i Zakładu Nieruchomości Komunalnych. Okazało się, że w szufladzie jest już gotowy projekt parkingu na tym terenie, który tylko czekał na realizację. Dowiedzieliśmy się również, że ze względu na nową, wyremontowaną wiatę śmietnikową, niewiele da się zmienić – mówi Marta Kurowska - Mimo wszystko jednak chcieliśmy, żeby mieszkańcy uzgadniali, czego chcą, zakładając, że jak to będziemy wiedzieć, wtedy będziemy już tylko szukać pieniędzy na wykonanie. Rozpoczęła się więc intensywna akcja promocyjna: plakaty, ankiety rozprowadzane do skrzynek pocztowych, zachęcanie mieszkańców do udziału w zaplanowanym na lipiec spotkaniu. Również dzięki wsparciu Marty Kurowskiej dyrekcja pobliskiego liceum udostępniła przestrzeń do spotkań. To ważne, bo mieszkańców dzielnicy ze szkołą łączyła do tej pory dość szorstka przyjaźń, podkreśla Radna. 

Podczas zorganizowanego 5 lipca 2012r. spotkania dyskutowano o pomysłach, celach, wizjach i marzeniach z pozostałymi członkami i członkiniami społeczności. Dystrybuowano ankiety, wyłoniono również trzy zespoły robocze, w których najmłodszy uczestnik miał 5, a najstarszy 83 lata. Najważniejsze dla nas było poznać i sprecyzować oczekiwania mieszkańców. Wychodziliśmy przy tym z założenia, że kluczowa sprawa to uzyskanie ich zgody na podzielenie dużej skądinąd powierzchni placu na takie obszary, gdzie każdy może znaleźć miejsce dla siebie, bo inaczej istniało ryzyko konfliktów. Jeśli zrobimy plac zabaw, ale nie będzie miejsca dla psów i ich właścicieli, to może okazać się, że psy będą korzystać z piaskownicy. W tej okolicy jest dużo samochodów, a mało miejsc parkingowych, w jednym bloku jest dużo mieszkań pod wynajem, gdzie mieszka dużo studentów, w drugim z kolei mieszkańcy nie zawsze dobrze ze sobą żyją… innymi słowy, podwórze jak podwórze, z całą gamą ludzkich zachowań, a co za tym idzie z dużą możliwością rodzenia się potencjalnych konfliktów – opowiada Marta Kurowska. Kolejne miesiące to praca w zespołach roboczych – analiza zebranych ankiet, wspólne opracowywanie koncepcji zagospodarowania przestrzeni. 
To była mozolna, trudna, czasem konfliktowa, ale ogromnie satysfakcjonująca praca wspomina Tymoteusz Dębski. Oprócz projektów, które były jej głównym i podstawowym efektem końcowym, nie do przecenienia jest również zmiana myślenia, entuzjazm, rodzące się przyjaźnie i nauka wrażliwości na potrzeby sąsiadów.
W listopadzie nadszedł czas na zaprezentowanie wyników pracy mieszkańcom dzielnicy. Przedstawiliśmy wypracowane propozycje i zapowiedzieliśmy kolejną akcję: trzy najlepsze propozycje zagospodarowania terenu trafią do skrzynek pocztowych mieszkańców, z których każdy będzie mógł wybrać tę najlepszą – a także zmodyfikować ją wedle swojego uznania, mówią koordynatorzy akcji. 

listopad 2012 - druga debata publiczna na temat przyszłości Placu
fot. Tymoteusz Dębski, Nieformalna Grupa Plac Zabaw Generała Sowińskiego
Równolegle, w czasie gdy mieszkańcy tworzyli koncepcję Placu Zabaw Generała Sowińskiego, Rada Dzielnicy zapisała remont placu jako wniosek do budżetu miasta. Niestety, jako że koszt tej inwestycji oszacowano na 500 000zł, pozycja ta oczywiście do budżetu nie weszła. Ciągle jednak wierzymy, że mimo wszystko uda się, za mniejszą kwotę, choć część tego placu przebudować zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców – mówi Marta Kurowska. Niebawem Rada Dzielnicy będzie dzieliła pieniądze z rezerwy celowej do wykorzystania przez jednostki pomocnicze miasta w 2013 roku i plac jest tutaj zdecydowanym faworytem.

Jednym z największych dla nas odkryć była współpraca z samorządem. Mieszkańcy w trakcie debat, widząc entuzjazm radnych i ich faktyczne zaangażowanie, stwierdzali że ta postawa przywraca im wiarę w społeczeństwo obywatelskie, mówi Tymoteusz Dębski. 

Z kolei z perspektywy radnej, Marty Kurowskiej, niezwykle cenne jest to, że już pojawiają się kolejne inicjatywy mieszkańców. Na bliźniaczym terenie jedna z mieszkanek, we współpracy z Fundacją Wolności, zaczyna przygotowywać ankiety dla mieszkańców. Co zrobić, by przestrzeń zaprojektowaną w latach pięćdziesiątych dostosować do współczesnych potrzeb? Jak pogodzić sprzeczne czasem interesy i stworzyć miejsce, które na nowo służyć będzie społeczności lokalnej? 

Razem przeszliśmy porządną lekcję współpracy, dzięki której kolejne grupy uczą się, jak działać. Jedna z mieszkanek napisała mi ostatnio, że dopiero rozmowy z nami uświadomiły jej, że trzeba w zupełnie inny sposób podejść do próby rozwiązywania problemów doskwierających sąsiadom. To chyba największa nagroda za wspólną pracę, podsumowuje Marta Kurowska. 

tekst: Anna Szadkowska-Ciężka

środa, 2 stycznia 2013

Warszawa ma wieloletni program współpracy z podmiotami ekonomii społecznej!

Zrzut z ekranu pierwszej strony dokumentu, źródło: ngo.um.warszawa.pl. 


Podpisany 24 grudnia 2012 roku, Wieloletni Program Współpracy m.st. Warszawy z podmiotami ekonomii społecznej na lata 2013-2015 składa się z czterech priorytetów, którym podporządkowane zostały działania. 

Celem głównym programu jest zwiększenie trwałości funkcjonowania podmiotów ekonomii społecznej na terenie m.st. Warszawy w latach 2013-2015 poprzez rozwinięcie różnorodnych form współpracy między sektorem ekonomii społecznej a sektorem publicznym oraz zwiększenie skuteczności i efektywności relacji zachodzących między tymi sektorami. 

Priorytet I: Stwarzanie przyjaznego otoczenia finansowego i prawnego dla podmiotów ekonomii społecznej
Cel szczegółowy: przygotowanie propozycji rozwiązań prawnych i instrumentów finansowych wspierających rozwój i trwałość PES oraz wdrażanie ich na podstawie analizy otoczenia finansowego i prawnego PES na poziomie m.st. Warszawy. 
Działania: przygotowanie założeń do uruchomienia funduszu poręczeniowego pożyczek lub kredytów zaciąganych przez PES; wspieranie PES w relacjach z podmiotami świadczącymi usługi finansowe, takie jak kredyty, pożyczki i poręczenia; wdrożenie procedury zlecania i zakupów towarów z wykorzystaniem klauzul społecznych oraz jej upowszechnienie w komórkach i jednostkach organizacyjnych i pomocniczych Urzędu i dzielnic m.st. Warszawy; ujednolicenie zasad i zwiększenie dostępności możliwości najmu lokali z zasobu m.st. Warszawy przez PES

Priorytet II: Upowszechnianie wiedzy na temat ekonomii społecznej i jej promocja
Cel szczegółowy: Wzmacnianie pozytywnego wizerunku PES, popularyzacja wiedzy na temat es wśród pracowników Urzędu i jednostek podległych oraz wśród mieszkańców stolicy, a także poprawa funkcjonowania instytucjonalnego PES poprzez działania edukacyjne. 

Priorytet III: Zintegrowanie działań m.st. Warszawy, organizacji pozarządowych i środowisk eksperckich na rzecz ekonomii społecznej
Cel szczegółowy: Zwiększenie skuteczności i efektywności relacji zachodzących między sektorem ekonomii społecznej a publicznym, m.in. poprzez stałą współpracę w międzysektorowych zespołach roboczych, zapewnienie stałej wymiany informacji i opinii pomiędzy wszystkimi adresatami programu, wewnątrz i między sektorami. 
Działania (między innymi): spotkania międzysektorowego zespołu ds. rozwoju ekonomii społecznej w m.st. Warszawie; współpraca w ramach Komisji Dialogu Społecznego ds. Ekonomii Społecznej; stała wymiana informacji i doświadczeń w obszarze ekonomii społecznej. 

Priorytet IV: Efektywna realizacja zadań publicznych w oparciu o współpracę z podmiotami ekonomii społecznej
Cel szczegółowy: stworzenie warunków do efektywnej realizacji zadań publicznych w oparciu o współpracę z PES i osiąganie celów ekonomii społecznej. 

Pobierz pełną treść programu.

tekst: Anna Szadkowska-Ciężka

czwartek, 15 listopada 2012

"Chcemy najadać się małą łyżeczką", czyli o Spółdzielni Socjalnej "Inicjatywa"


Z Piotrem Parafiniukiem, Prezesem spółdzielni socjalnej „Inicjatywa”, rozmawia Wojciech Kutnik z Regionalnego Centrum Ekonomii Społecznej UNDP w Lublinie


Wojciech Kutnik: Skąd pomysł na taką działalność?

Piotr Parafiniuk, założyciel i prezes Spółdzielni Socjalnej „Inicjatywa”: Jeszcze jako dziewiętnastolatek wraz z kolegami założyłem firmę, która zajmowała się zbieraniem butelek PET i sprzedażą ich do miejsc utylizacji. Wtedy jednak interes nie wypalił, brakowało nam jeszcze doświadczenia. Natomiast sama tematyka zahaczająca o zrównoważony rozwój, ekologizm i odpowiedzialność społeczną była mi bardzo bliska. Stąd teraz, już jako osoba z większym doświadczeniem i zakładająca kolejny biznes – tym razem spółdzielnię socjalną –  postanowiłem wrócić do wcześniejszego pomysłu. Tym razem nie popełniając tych samych błędów udało mi się rozwinąć gałąź działalności w Spółdzielni Socjalnej „Inicjatywa”.

WK: Jakie były początki Spółdzielni? Jak zmieniła się w ciągu 2 lat swojej działalności?
PP: Zaczynaliśmy z pożyczoną przyczepą i pożyczonymi narzędziami. Dziś mamy własny sprzęt, łącznie
z dostawczym mercedesem. To pokazuje najlepiej jak się rozwinęliśmy. Oczywiście dalej działamy
w tej materii. Proces udoskonalania dotyczył również pomysłu z recyklingiem. Uzyskaliśmy dostęp do hali magazynowej oraz pomoc w odbiorze butelek. Jesteśmy po rozmowach z wieloma podmiotami, które zgodziły się dostarczać nam butelki.

Obrót za zeszły rok wyniósł 15 tys. miesięcznie. W tym roku chcę podwoić tę liczbę, co udało mi się już w czerwcu. Dostajemy coraz więcej zleceń, które też są coraz większe. 

Na początku dość nachalnie poszukiwaliśmy zleceń, głównie przez Internet, teraz pocztą pantoflową zbudowaliśmy już swoją renomę i otrzymujemy bardzo wiele telefonów od zainteresowanych osób. Czasem musimy odmawiać niektórych zleceń, mierząc siły Spółdzielni na zamiary. Nie chcemy popełnić błędu, który pogrąży nas i pociągnie w dół doprowadzając do niepowodzenia. Wszystko musi być wyważone
i dziać się małymi kroczkami.

Natomiast samą ES zainteresowałem się, gdy pracowałem jako kierowca zaopatrzeniowy w lubelskim schronisku dla bezdomnych. Widziałem jak ludzie trafiają tam i kończą się. Nic się z nimi nie dzieje, nie mają szans na nową, lepszą przyszłość. To były straszne doświadczenia. Dlatego postanowiłem działać przeciwko wykluczeniu społecznemu i walczyć z jego następstwami.

WK: Jak doszło do zgłoszenia „Inicjatywy” do Konkursu na Najlepsze Przedsiębiorstwo Społeczne Roku?
PP: Zwróciła się do mnie FISE (Fundacja Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych), która poinformowała o tym, że taki konkurs w ogóle istnieje. Wcześniej nie miałem pojęcia o takiej inicjatywie. Postanowiłem wypełnić zgłoszenie. Nie ukrywam, że w dużej mierze skusiła mnie nagroda pieniężna. Standardy ekologiczne przy recyklingu są bardzo wysokie i co za tym idzie, odpowiedni do tego sprzęt sporo kosztuje. Niemniej ważne z naszego punktu widzenia są też promocja „Inicjatywy”  i rozgłos, który spółdzielnia uzyska dzięki nominacji. Przyczynią się one do naszego ogólnego rozwoju. Podchodzę jednak do samego konkursu z rezerwą i na chłodno oceniam nasze szanse na wygraną. Co ma być to będzie, niezależnie od wygranej, zostały podjęte pewne kroki ku nowym przedsięwzięciom, które mimo wszystko będziemy chcieli realizować.

Podsumowując, zarówno rozgłos, jak i zastrzyk finansowy oraz rozreklamowanie spółdzielni przyspieszą nasz rozwój i pomogą osiągnąć zamierzone cele.

WK: Przypuśćmy, że Spółdzielnia wygrywa konkurs. I co dalej?
PP: Cele są jasno określone. Mamy halę w Krzczonowie, dzięki uprzejmości jednego z inwestorów ze Świdnika, który niegdyś sam stał na czele jednej z lokalnych spółdzielni socjalnych. Dobrze więc rozumie naszą sytuację, nasze potrzeby i trudności, z którymi borykamy się na co dzień. 

Przy tej hali planujemy stworzyć ośrodek dla bezdomnych, którzy będą tam mieszkali, szkolili się, a potem pracowali w spółdzielni przy sortowaniu butelek, przy linii produkcyjnej, przy prasie i ich przetwarzaniu. Chcemy wyremontować te przestrzenie i przystosować je do naszych potrzeb. 

Konieczne jest też kupno prasy hydraulicznej. Butelki muszą być zgniecione, ponieważ w przeciwnym razie transportujemy głównie powietrze w ich wnętrzach, co jest po prostu nieopłacalne.

Jak widać, miejsca pracy już mamy, ale brakuje nam ludzi.

Potrzebujemy ruszyć z miejsca, dalej wszystko potoczy się samo. Najtrudniej wystartować, ale jesteśmy na dobrej drodze ku temu. Jak już wspominałem, pewne rzeczy, niezależnie od konkursu, już zainicjowaliśmy. Jeśli wygramy, na pewno nam to pomoże i przyspieszy proces modernizacji. Jeśli nie zdobędziemy nagrody, będziemy sobie radzili w inny sposób.

WK: Puśćmy wodze wyobraźni. Jak widzi Pan Spółdzielnię Socjalną „Inicjatywa” za 10-15 lat?
PP: Najważniejsze by nasz PES rozwijał się stopniowo, aby wszystko przychodziło krok po roku. 

Chcemy najadać się małą łyżeczką. 

Mam nadzieję, że stworzymy placówkę przyzakładową, która będzie generowała pracowników dla spółdzielni. Zaangażujemy się mocno w branżę przetwórstwa, ale również uruchomimy nową działalność, związaną z obróbką drewna, z którą też miałem kiedyś do czynienia.
Chcę dalej współpracować z ośrodkami dla osób bezdomnych, dawać im nadzieję i szansę na wyjście z wykluczenia społecznego. Pragnę, by zafunkcjonował tutaj mechanizm, w ramach którego osoby potrzebujące, dzięki odpowiednim szkoleniom, wsparciu psychologicznemu i zawodowemu, będą przygotowywały się do pracy, potem zdobywały doświadczenie pracując w naszej Spółdzielni,
a następnie mogły wyjść na otwarty rynek pracy.

W tej chwili nic się nie robi dla osób bezdomnych. Trafiają do schroniska i zostają tam do końca. A ja wiem co z nimi zrobić, jak dać im szansę. I mam ku temu możliwości.

WK: Dziękuję za rozmowę! Regionalne Centrum Ekonomii Społecznej UNDP w Lublinie kibicuje 'Inicjatywie" i trzyma kciuki!

To ostatni moment, żeby zagłosować na "Inicjatywę" w Konkursie na Najlepsze Przedsiębiorstwo Społeczne Roku. Głosować można tutaj: Konkurs na Najlepsze Przedsiębiorstwo Społeczne Roku.

Rozmawiał Wojciech Kutnik

środa, 14 listopada 2012

Jak świętowaliśmy wyłonienie najlepszych Partnerstw Społeczno-Prywatnych Roku!



Wręczenie Nagród: (od lewej) Barbara Grześ (KOEFS), Piotr Krośniak (UNDP), Lucyna Sobańska (Fundacja Bieszczadzka),
Magdalena Kostulska (UNDP), Laura Andrukiewicz (Fundacja Rozwoju Przedsiębiorczości Społecznej "Być Razem")
Robert Błaszczyk (reprezentant Partnerstwa na rzecz powstania ogrodu komunalnego na zasadach permakultury
dla społeczności lokalnej Osiedla im. Montwiłła Mireckiego w Łodzi).

24 października 2012r., w Międzynarodowy Dzień Narodów Zjednoczonych, w gościnnym Instytucie Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie odbyła się Gala wręczenia Nagrody Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) i Krajowego Ośrodka Europejskiego Funduszu Społecznego (KrajowyOśrodek EFS) dla Najlepszego Partnerstwa Społeczno-Prywatnego 2012 roku.

Idea konkursu


Bardzo nam było miło organizować Galę w Lublinie - dzięki temu mieliśmy okazję gościć u nas przedstawicieli i przedstawicielki nie tylko Krajowego Ośrodka EFS i warszawskiego biura UNDP, lecz przede wszystkim fantastycznych inicjatyw społecznych tworzonych we współpracy z biznesem. Wszystkie nominowane do konkursu partnerstwa to namacalne dowody na to, że współpraca międzysektorowa, choć niełatwa, przynosi obopólne korzyści. Spotykając się i wspólnie projektując działania, do których każdy z partnerów wnosi swoją wiedzę, doświadczenie i możliwości operacyjne, osiągnąć można po prostu więcej! 

Ideą konkursu jest wszakże popularyzacja współpracy biznesu z sektorem pozarządowym, czy - szerzej - społecznym. Organizatorzy, a więc Krajowy Ośrodek EFS i UNDP chcą pokazać, że rola biznesu nie musi ograniczać się wyłącznie do wspierania finansowego przedsięwzięć charytatywnych, lecz wspólnie możemy przyczyniać się do zmiany społecznej, czy to w wymiarze lokalnym, czy ogólnopolskim. 


Nominowani

Kapituła konkursu miała trudne zadanie wyłonienia zwycięskich partnerstw spośród tych nominowanych. A znalazły się wśród nich:
  • Lubelskie PartnerstwoPubliczno-Społeczne (zasięg lokalny);
  • Nasz Żoliborz IV – Partnerstwo dla Rudawki i Zatrasia (zasięg lokalny);
  • Ośrodek Pomocy Społecznej wSanoku oraz Partnerów (zasięg lokalny);
  • Partnerstwo na rzecz powstania ogrodu komunalnego na zasadach permakultury dla społeczności lokalnej Osiedla im. Montwiłła Mireckiego w Łodzi (zasięg lokalny);
  • Program Rewitalizacji Społecznej „Lepsze jutro”, prowadzony przez lidera: Miejski Program "Wspieramy Rodziny SOS” – wspólny program firmy Dr. Oetker i Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce (zasięg ogólnopolski);
  • Warszawskie partnerstwo na rzecz wychodzenia z bezdomności (zasięg lokalny);
  • WellDone Dobre Rzeczy (zasięg ogólnopolski);
  • Współpraca Międzysektorowa – projekt na rzecz odpowiedzialnego biznesu (zasięg międzynarodowy);

W tym roku Kapituła Konkursu przyznała nagrody w dwóch kategoriach – dla partnerstwa ogólnopolskiego oraz dla partnerstwa lokalnego. Dodatkowo przyznano Nagrodę Publiczności.

...And the winner is...

Wiemy, jak trudno czeka się na wyniki konkursu. Nikt z obecnych na sali przedstawicieli i przedstawicielek nominowanych partnerstw nie znał wyników konkursu, mało tego - informacja ta znana była wyłącznie wąskiemu gronu organizatorów. Dlatego staraliśmy się nie przedłużać napięcia - po krótkim wprowadzeniu Barbary Grześ (KO EFS) oraz Piotra Krośniaka (UNDP), Lucyna Sobańska, Wiceprezeska Fundacji Bieszczadzkiej reprezentująca Najlepsze Partnerstwo Społeczno-Prywatne 2011 Roku – Grupę Partnerską Zielone Bieszczady, ogłosiła wyniki konkursu:

Nagrodę Najlepszego Partnerstwa Społeczno-Prywatnego 2012 Roku otrzymało Partnerstwo WellDone Dobre Rzeczy. Kapituła konkursu doceniła 

„szeroki zasięg partnerstwa skierowanego do osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, które w tym wypadku otrzymują wędkę nie rybę, za jakość i różnorodność podejmowanych inicjatyw, spójność i konsekwencję w działaniu oraz szerokie perspektywy na przyszłość. Wspieranie podmiotów ekonomii społecznej poprzez współpracę z nimi, przekazywanie zleceń, szerzenie idei ekonomii społecznej, pokazywanie, że spółdzielnie czy przedsiębiorstwa społeczne mogą być, i są , pełnoprawnym partnerem na rynku pracy. Promowanie designu, który pełni tutaj rolę narzędzia wspierającego rozwój przedsiębiorczości społecznej, nie mniej ważnym jest aspekt edukacji społeczeństwa pod kątem zrozumienia sztuki użytkowej.”

W imieniu Partnerstwa nagrodę z rąk Lucyny Sobańskiej
odebrała Laura Majboroda-Andrukiewicz, Menadżerka marki WellDone


Nagrodę Najlepszego Lokalnego Partnerstwa Społeczno-Prywatnego 2012 Roku otrzymało Partnerstwo na rzecz powstania ogrodu komunalnego na zasadach permakultury dla społeczności lokalnej Osiedla im. Montwiłła Mireckiego w Łodzi, za

„Oddolność i autentyczność działań oraz zaangażowanie dużej firmy w małe nowatorskie przedsięwzięcie, które promuje zrównoważony rozwój przestrzeni miejskiej, inspiruje aktywność społeczności lokalnej oraz edukuje na temat środowiska naturalnego.”

Laura Andrukiewicz,
Beata Maniak i Robert Błaszczyk
W imieniu Partnerstwa nagrodę odebrali Beata Maniak, reprezentantka Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii nr 3 w Łodzi oraz Robert Błaszczyk, ekspert permakultury. 
Gorąco polecamy film z powstawania ogrodu!

W tym roku Kapituła zadecydowała o przyznaniu także wyróżnienia  specjalnego Partnerstwu  Nasz Żoliborz IV  – Partnerstwo dla Rudawki i Zatrasia, za
„Promowanie idei i działań wartych powielenia w całym kraju.”

Nagroda Publiczności - uznanie dla Lublina!

Internauci i internautki również  mogli głosować na Najlepsze Partnerstwo Społeczno - Prywatne 2012 roku. Walka była zacięta do końca! Wygrało Partnerstwo z miasta goszczącego tegoroczną Galę – Lubelskie Partnerstwo Publiczno-Społeczne, na które oddano aż 3934 głosy!


Barbara Grześ (KOEFS),
Monika Lipińska (Zastępczyni Prezydenta Lublina ds. Społecznych),
 Katarzyna Kępa (Dyrektorka Miejskiego Urzędu Pracy w Lublinie)

W imieniu Partnerstwa nagrodę odebrały: Monika Lipińska, Zastępczyni Prezydenta ds. Społecznych oraz Katarzyna Kępa, Dyrektorka Miejskiego Urzędu Pracy w Lublinie.

....a potem już było mniej oficjalnie


Po wręczeniu nagród.... bawiliśmy się przy muzyce zespołu Miąższ, która niewątpliwie sprzyjała nawiązywaniu kuluarowych kontaktów. Wśród gości Gali krążyli również przedstawiciele BNI Fortuna, którzy wspomagali sieciowanie reprezentantów różnorodnych środowisk, których zaprosiliśmy do wspólnego świętowania. 


Panie i Panowie, przed Państwem.... zespół Miąższ!

Zapraszamy do śledzenia strony konkursu, - następna edycja już za rok!





tekst: Elżbieta Kruger, Justyna Choroś, Anna Szadkowska-Ciężka

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Zastrzyk pozytywnej energii, czyli boom na wioski tematyczne

Kraina Rumianku - członkinie zespołu Rumenok,
 fot. Katarzyna Zabratańska
Wioska miodem i mlekiem płynąca, Biegun Zimna i Sera, Kraina Bajek i Rowerów, Królestwo Żab, Wioska Gotów czy Wioska Końca Świata. W Polsce wioski tematyczne przeżywają prawdziwy renesans. Popularność tego zjawiska jest wynikiem zmian zachodzących na obszarach wiejskich, polegających na przechodzeniu z sektora rolniczego i przemysłowego do sektora usług. Jak się okazuje, wieś z niespotykanym leitmotivem to doskonały sposób na integrację społeczności, a także na rozwijanie przedsiębiorczości i działań biznesowych.

Wioski tematyczne cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem nie tylko w Polsce. Ich kolebką są Niemcy i Austria, gdzie możemy trafić do miejscowości, których chlubą jest dziedzictwo kulturowe, jak w meklemburskim Bröbberow (Niemcy) czy bibliofilskie zapędy pomysłodawców, jak w austriackim Purgstall, którzy stworzyli książkową wioskę tematyczną.

Czym są wioski tematyczne?

Wioski tematyczne to jedna z efektywniejszych metod na ożywianie gospodarcze wsi. Do ich niewątpliwych zalet należy fakt, że nie wymagają kolosalnych nakładów finansowych, angażują społeczność lokalną i mogą być wykorzystane w miejscowościach, o których zwykło się mówić, że nie ma w nich niczego ciekawego. Doświadczenie pokazuje, że niekiedy przypadkowo znaleziony odcisk prehistorycznej istoty może okazać się kluczem do sukcesu (Tak było w przypadku Bałtowa, którego główną atrakcją jest park dinozaurów oraz szlaki tematyczne. Oferta wioski uzupełniona jest o dodatkowe atrakcje, jak np.: spływy kajakowe, jazdę konną  stok narciarski czy korty tenisowe). Trzeba się tylko dobrze rozejrzeć.

Wioska tematyczna to sposób na wypłynięcie na szerokie wody, na poszukiwanie nowych form zarabiania, wykreowania oferty zapewniającej trwałość finansowania oraz podniesienie jakości kapitału społecznego w danej miejscowości. Tworzenie wsi tematycznej nie jest celem samym w sobie, to jedynie narzędzie umożliwiające nowatorskie spojrzenie na otaczającą rzeczywistość. Budując taką wieś, zaczynamy bowiem inaczej myśleć o sobie, swojej rodzinie, relacjach sąsiedzkich, aż wreszcie o miejscu, w którym mieszkamy. Nagle okazuje się, że umiemy współpracować, uczyć się, a nasza miejscowość staje się pozytywną przestrzenią. Pojawiają się nowe, dotychczas nie dostrzegane i nie przeczuwane możliwości. Nie bez kozery mówi się zatem, że wioski tematyczne to miejsca z duszą, dobrą energią, które otwierają morze możliwości przed środowiskami wiejskimi.

Kraina Rumianku - członkinie zespołu Rumenok,
fot. Katarzyna Zabratańska
Wioski tematyczne to nie tylko przedsiębiorstwa społeczne i metody aktywizacji mikrospołeczności, to również katalizatory współpracy międzysektorowej i sposób na wykorzystanie lokalnych zasobów. Nie zapominajmy jednak, że wszystkiemu musi przyświecać wspólny cel, jakim jest bez wątpienia lepsze życie poprzez zaangażowanie mieszkańców i mieszkanek. W teorii nic prostszego, niemniej od czegoś trzeba zacząć. 

Potrzebny jest temat, 

czyli odpowiedź na pytania: „Co? Po co? Jak?” Przede wszystkim musi istnieć jakieś konkretne i dające się opisać w prosty, zrozumiały i przejrzysty sposób, spoiwo koncepcji wioski tematycznej. Ma ono być czymś w rodzaju „trampoliny” dla wyobraźni. Pomysł powinien charakteryzować się unikatowością i wyjątkowością, ale głównie ma podkreślać istniejące walory. Te ostatnie przypisane są do konkretnej miejscowości, społeczności i całego inwentarza kulturowego, które je definiują.
Odpowiedź na jedno pytanie rodzi kolejne, bo mając ten jeszcze nieoszlifowany diament, musimy się zastanowić, w jaki sposób wyeksponować jego wyjątkowość? Z pewnością potrzebna jest gruntowna i pogłębiona diagnoza lokalnych zasobów. Bez rzetelnego rekonesansu trudno będzie stwierdzić występowanie rzadkich gatunków ssaków, nietuzinkowych form glacjalnych czy unikatowych wytworów rękodzielniczych, żyjących przed wiekami, mniejszości etnicznych. Musimy zatem wcielić się w rolę badaczy i obserwatorów swojego otoczenia, uwzględniając w tym procesie analizę kapitału przyrodniczego (krajobrazu, zasobów naturalnych), kapitału społecznego i fizycznego, oraz zasobów finansowych. Potem pozostaje już tylko działać!

W Krainie Rumianku czas płynie inaczej


Kraina Rumianku - członkinie zespołu Rumenok,
fot. Katarzyna Zabratańska
W Polsce przybywa wsi z motywem przewodnim – obecnie jest ponad 30 wiosek tematycznych, a ich liczba ciągle rośnie. Dla niewielkiej wsi Hołowno w gminie Podedwórze na Polesiu Lubelskim, takim znakiem rozpoznawczym stał się rumianek. Jest on niekwestionowanym zasobem gminy, a jego uprawa osiągała skalę przemysłową. Właśnie, „osiągała” gdyż ten stan rzeczy zmienił się z chwilą kiedy koszty uprawy spowodowały spadek opłacalności i zmusiły podedworzańskich producentów do zmodyfikowania profilu dotychczasowej działalności. Podobna sytuacja wystąpiła w sąsiedniej wsi Zaliszcze, w której uprawiana jest dynia. To był przyczynek do powstania wiosek tematycznych na Polesiu Lubelskim.

Pomysłodawczyni i inicjatorka projektu, Gabriela Bilikiewicz - Prezeska Stowarzyszenia Aktywizacji Polesia Lubelskiego, od początku była przekonana, że wpłynie on na aktywizację gospodarczą lokalnego środowiska. Wierzyła, że zaproponowane nowe formy pracy i wiedzy nieformalnej przyczynią się do zbudowania oferty turystycznej opartej w dużej mierze na potencjale tkwiącym w ludziach.

Na wymierne efekty nie trzeba było długo czekać. Kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt, osób zdobyło konkretne umiejętności niezbędne w tworzeniu oferty edukacyjnej i rekreacyjnej. Powstały m.in.: projekty centrów wsi charakterystyczne dla obydwu wiosek tematycznych, oryginalne wyroby rękodzielnicze przeznaczone na pamiątki turystyczne, gry terenowe, grupa żonglerska, wzbogacono ofertę agroturystyczną o elementy wykorzystania ziół w kuchni, kosmetyce i medycynie ludowej. To nie koniec tej spektakularnej listy sukcesów, w Hołownie funkcjonuje zespół Rumenok kultywujący obrzędy zielarskie, gabinet kosmetyczny w domu z gliny, sauna w sosnowej chacie, pracownia ceramiczna i wiele innych atrakcji.

W zeszłym roku w zaledwie 6 miesięcy Krainę Rumianku odwiedziło około 7000 osób. Nasza oferta  nieustannie jest rozszerzana i udoskonalana, od jesieni tego roku będziemy mieć warsztaty chodzenia po ogniu i zajęcia z medytacji w indiańskich szałasach – mówi Grażyna Łańcucka - Wiceprezeska Stowarzyszenia.
Wioska tematyczna dostarcza odwiedzającym ją osobom kompleksową ofertę. Mieszkanki Hołowna starają się, by ich miejscowość była jedyna w swoim rodzaju, dzięki czemu przybywa tu domów z rumiankowymi malowidłami, a tym samym umacnia się marka produktów, rozwija lokalny biznes, gospodarstwa działają wspólnie.

Tropem Bojków i Hucułów

wizyta studyjna
"Partnerstwa na rzecz ekonomii społecznej na Podkarpaciu"
w Hołownie,
fot. Marta Kiszcza
k
Cele przyjazdu do Krainy Rumianku są  różne: rekreacja, wypoczynek, edukacja, inspiracja... Tej ostatniej poszukiwali twórcy mającej powstać w Bieszczadach wioski tematycznej. Punktem wyjścia jest wykorzystanie walorów przyrodniczych regionu, jak również dziedzictwa kultury bojkowskiej i huculskiej. Zasoby etnograficzne, krajoznawcze, dziewiczość terenu są jednymi z licznych atutów tego przedsięwzięcia.

„Czterech wspaniałych”, czyli Marcina Bąka, Kamila Rechlika, Dariusza Piwowarskiego i Piotra Kacprzyka – autorów projektu -połączyła miłość do Bieszczad, pasja fotograficzna, zacięcie archeologiczne, bakcyl historyczny. W otulinie baligrodzkiej natury ma powstać przestrzeń do działań artystycznych, integracyjnych, podróżniczych oraz innych aktywności, które zapewnią odwiedzającym znalezienie świętego spokoju, równowagi, harmonii. Pomysłodawcy stawiają sobie za cel stworzenie w samym sercu gór czegoś oryginalnego i innowacyjnego. Póki co nie zdradzają wszystkich szczegółów koncepcji, niemniej od blisko dwóch lat trwają intensywne prace nad jej wdrożeniem. Panowie zapraszają strategicznych partnerów do współpracy, takich jak m.in. Urząd Gminy Baligród i Nadleśnictwo Baligród. Jednego sojusznika już mają, jest nim Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), który zapewnia wsparcie merytoryczne i organizacyjne przedsięwzięciu. To pod czujnym okiem Agnieszki Orzechowskiej, Koordynatorki Partnerstw Lokalnych w UNDP, rozwijana jest idea „Partnerstwa na rzecz ekonomii społecznej na Podkarpaciu”. Wizyta studyjna w Hołownie oraz szereg innych inicjatyw partnerskich, w których uczestniczą twórcy bieszczadzkiej wioski tematycznej, zostało sfinansowanych ze środków Unii Europejskiej Programu Operacyjnego Kapitał Ludzkich, w ramach projektu „Zintegrowany System Wsparcia Ekonomii Społecznej”.

Poza tym trwają negocjacje dotyczące możliwości pozyskanie gruntów pod wioskę oraz poszukiwanie źródeł finansowania pomysłu umożliwiające założenie spółdzielni socjalnej, która zarządzałaby wioską. Realizacja tego przedsięwzięcia to ogromna szansa dla lokalnej społeczności, która znajduje się w trudnym położeniu społecznym i ekonomicznym. To również okazja do stworzenia modelowego, wielosektorowego partnerstwa, które w oparciu o lokalny potencjał może zagwarantować trwały i zrównoważony rozwój regionu. Wioski tematyczne to sposób na podniesienie poziomu i jakości życia mieszkańców i mieszkanek społeczności wiejskich, między innymi poprzez wzmacnianie lokalnego kapitału społecznego. Rozwijanie tego rodzaju idei należy, bez wątpienia, do trafionych pomysłów i warte jest upowszechniania.

tekst: Katarzyna Zabratańska

poniedziałek, 16 lipca 2012

Zakochaj się w Kopenhadze, czyli o zrównoważonym mieście


Kopenhaga – tu aż chce się żyć


fot. Kontraframe, www.kk.dk
Stolica Danii, czwarte co do wielkości miasto skandynawskie plasujące się niezmiennie na najwyższych pozycjach na świecie pod względem jakości życia i najbardziej zielone miasto w Europie według Komisji Europejskiej, liczy sobie 1,7 miliona mieszkańców i mieszkanek. To stosunkowo niewielkie jak na stolicę miasto postawiło sobie niezwykle ambitne cele, które konsekwentnie i uparcie realizuje od wielu lat.
Założenie wydaje się proste: w 2025 roku Kopenhaga będzie miastem, w którym na drogach mijać będziesz przede wszystkim rowerzystów i rowerzystki, w autobusie usłyszysz gwar znajomych osób, obiad będziesz jadać na zielonych trawnikach, na ukwieconych dachach urządzać będziesz pikniki z przyjaciółmi, a wdychając powietrze poczujesz nadmorską bryzę. Jak to się robi? I co to ma wspólnego z ekonomią społeczną?

Plan Klimatyczny CPH 2025

W maju 2012 roku Kopenhaga rozpoczęła realizację Klimatycznego Planu, wyjątkowego i niezwykle ambitnego przedsięwzięcia pod względem wprowadzania w życie zasad zrównoważonego rozwoju. Dlaczego ambitnego? Do 2025 roku Kopenhaga zobowiązuje się do osiągnięcia statusu miasta całkowicie neutralnego pod względem emisji dwutlenku węgla, czyli redukcji emisji CO2 o 1,1 mln ton! Co więcej, przyjęty plan pokazuje wyraźnie, że cel jest nie tylko realny do osiągnięcia, w długiej perspektywie on się również niesamowicie opłaca. Sukces planu to zaangażowanie w jego realizację nie tylko władz miasta czy rządu Danii, lecz przede wszystkim  mieszkanek i mieszkańców miasta, lokalnego biznesu i wszystkich, choćby najmniejszych, działających w Kopenhadze organizacji czy instytucji.

Zielona gospodarka po kopenhasku, czyli skąd bierze się fenomen duńskiej stolicy i dlaczego Kopenhaga inspiruje do naśladowania?


W latach 2005-2001 udało się w Kopenhadze zredukować emisję dwutlenku węgla aż o 21%. Dalsze działania na rzecz ograniczenia emisji dwutlenku węgla obejmować będą takie dziedziny życia jak transport, produkcja energii, konsumpcja energii oraz…  wszelkiego rodzaju inicjatywy polityczne i społeczne.

fot. Heien, www.kk.dk 
Transport
Co trzeba zrobić, żeby ludzie częściej korzystali z własnych nóg, rowerów czy transportu publicznego, ograniczając tym samym emisję CO2? W Kopenhadze zaplanowano do 2025 roku:
  • Zwiększyć do 75% liczbę dróg przeznaczonych dla pieszych, rowerzystów i/lub transportu publicznego
  • Przekształcić aż połowę spośród wszystkich dróg dojazdowych z miejsc zamieszkania do miejsc pracy/szkół na drogi rowerowe
  • Zachęcić kolejne 20% mieszkańców i mieszkanek do korzystania z transportu publicznego
  • Zachęcić 20-30% mieszkańców i mieszkanek Kopenhagi do korzystania z transportu opartego na technologii elektrycznej, hybrydowej, hydrogenowej, biogazie i biomasie.
  • Wykorzystywać nowoczesne, ekologiczne paliwa w transporcie ciężarowym (min. 30-40%).

Produkcja energii
Zneutralizowanie zużycia węgla w ciepłownictwie, energia elektryczna uzyskiwana z elektrowni wiatrowych i biomasy, segregacja i recycling wszystkich odpadów pochodzących z gospodarstw domowych i przemysłu, całkowite ponowne wykorzystanie odpadów bioorganicznych do produkcji biogazu – to założone przez Kopenhaski Plan Klimatyczny cele do 2025 roku. Jak je osiągnąć?
  • Zaangażować społeczności lokalne w stworzenie farm wiatrowych
  • Wprowadzić zmiany w elektrowniach, dzięki którym będą mogły przejść na wykorzystywanie biomasy (tutaj – uwaga – w sukurs przychodzi również już z powodzeniem wykorzystywana technologia geotermalna)
  • Przetwarzanie (recycling) surowców wtórnych zapobiegać będzie niepotrzebnym stratom energii.
   fot. Harden, www.kk.dk

Konsumpcja energii
Wszyscy doskonale wiemy, jak ogromne ilości energii zużywamy każdego dnia w domach, biurach, sklepach i fabrykach. Redukcja zużycia ciepła i elektryczności : o 20% w instytucjach publicznych i przedsiębiorstwach, a o 10% w gospodarstwach domowych, to tak naprawdę gigantyczne przedsięwzięcie. Nowoczesne technologie budownictwa, kolektory słoneczne i – przede wszystkim – edukacja mieszkańców i mieszkanek Kopenhagi w ramach programu inteligentnego miasta, to metody osiągania założonych celów.

Ekologia i ekonomia
Władze Kopenhagi w rozwijaniu zielonej gospodarki widzą doskonałą szansę na budowanie sojuszy gospodarczych i politycznych i dzielenia się sprawdzonymi rozwiązaniami z innymi. 
„Miasta na całym świecie mogą i powinny uczyć się od siebie nawzajem. My jednak chcemy być jeszcze ambitniejsi: chcemy przekazywać innym miastom konkretne, gotowe rozwiązania, które się sprawdziły. Nie ma najmniejszej potrzeby, by w każdym mieście na nowo odkrywać Amerykę!” – mówi Frank Jensen, burmistrz Kopenhagi.
W ostatecznym rozrachunku jednak, przejście na zieloną gospodarkę możliwe jest tylko wtedy, kiedy jest ekonomicznie uzasadnione. „To musi się opłacać. Takie jest podstawowe założenie ambitnego projektu Kopenhagi. Wierzymy, że również w skali światowej, przejście na zielona gospodarkę może być nowym bodźcem do rozwoju i globalnego wzrostu gospodarczego” – zgodnie stwierdzają burmistrz Kopenhagi i minister handlu i inwestycji Danii, Pia Olsen.

Przyjrzyjmy się więc ekonomicznemu rachunkowi zysków i strat z całego przedsięwzięcia.

Koszty:
  • Rozszerzenie sieci transportu publicznego i budowa nowych dróg ruchu pieszego i rowerowego,
  • Modernizacja elektrowni,
  • Budowa elektrowni wiatrowych,
  • kampanie społeczne i edukacyjne


Zyski:
  • Ucieczka od rosnących kosztów tradycyjnych źródeł energii,
  • Energooszczędność w architekturze miasta (która pozostanie na lata!)
  • Poprawa zdrowia i jakości życia mieszkańców i mieszkanek Kopenhagi poprzez zmniejszenie hałasu, zanieczyszczeń i zwiększenie ilości tlenu w powietrzu.
  • Rozwój gospodarki i usług (w szczególności zielone miejsca pracy!)
  • Znaczny wzrost zatrudnienia
  • Nowe zielone miejsca pracy


Podpatrywanie innych i poszukiwanie rozwiązań systemowych

Kopenhaga od samego początku uczyła się od innych, poszukując rozwiązań w innych miejscach – Londynie, Hamburgu czy Amsterdamie. To, co odróżnia „podejście kopenhaskie” od innych, to „podejście systemowe”, czyli potrzeba poszukiwania całościowych rozwiązań, a nie ograniczania się jedynie do pojedynczych, wyizolowanych działań. Rury, pompy czy kable traktowane są tu jako narzędzia do realizacji wizji, która łączy w sobie zarówno strategię polityczną, jak i technologię, teorię zarządzania czy nowoczesną naukę.

Niezwykle znamienne jest również to, że władze Kopenhagi i Danii od samego początku chciały dzielić się swoim doświadczeniem z innymi. Wraz z Meksykiem i Koreą Południową powołano Global Green Growth Forum (3GF), którego misją jest wspieranie procesu przechodzenia na zieloną gospodarkę. Ta kolejna rewolucja przemysłowa (jak się ją już nazywa) odbywać się może bowiem wyłącznie na styku polityki, biznesu i bardzo nowoczesnej technologii.

Czy warto było wdrażać Plan Klimatyczny? Burmistrz Kopenhagi i pani minister handlu i inwestycji decyzję tę podsumowują słowami: 

"Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za budowanie lepszego świata i to naszym zadaniem, jako przywódców politycznych, władz lokalnych czy przedstawicieli biznesu jest zbudowanie takiej strategii inteligentnego rozwoju, dzięki której możliwe będzie tworzenie miejsc pracy i wzrost gospodarczy w zgodzie z zasadami zrównoważonego rozwoju." 

tekst: Barbara Dąbek, Anna Szadkowska-Ciężka